fbpx

Co sprawia, że jesteśmy zdrowi i szczęśliwi?

Czy pośród wielu czynników, które mają znaczenia dla zdrowia i szczęścia jest jeden, który ma największe znaczenie? Jeśli moglibyście zainwestować w przyszłą wersję siebie lub swojego dziecka, na co poświecilibyście czas i energię?

Głosy

W ciągu życia, nie raz docierają do nas głosy, które wmawiają nam, że aby mieć udane życie trzeba, jak najwięcej osiągnąć. Wielu z nas, już od dzieciństwa było angażowanych w wyścig (a może teraz fundujemy to naszym dzieciom?)- ku jak najlepszym ocenom i wynikom w zdobywaniu kolejnych umiejętności. Chodziliśmy do szkół, które zwiększą prawdopodobieństwo sukcesu, by potem dostać się na studia, co z kolei da szansę na „dobrą” pracę. „Wiemy, że szkoła to nie jest prawdziwe życie. Ale na moje życie składa się tylko szkoła. Coś jest nie tak.”– powiedziała uczennica hamburskiego gimnazjum, (choć nietrudno o podobne przykłady w polskiej rzeczywistości), jedna z bohaterek filmu dokumentalnego „Alfabet”.

Potem zostaje już poświęcać się pracy, starać się bardziej i osiągać więcej, by piąć się po szczeblach kariery.

Co tak naprawdę jest ważne?

Do czego dążymy w życiu? Czy zdobywanie kolejnych zawodowych osiągnięć lub gromadzenie pieniędzy (by godnie żyć/spłacić kredyt/wyjechać na wakacje/mieć jeszcze więcej) nie przysłaniają nam tego, co naprawdę ważne?

Skąd możemy wiedzieć, co to takiego? Czy możliwe jest sprawdzenie tego? Cennym źródłem wiedzy bywa pytanie ludzi o ich przeszłość. Jednak ludzka pamięć nie jest doskonała- sporo zapominamy, zniekształcamy, a nawet tworzymy wspomnienia na nowo.

Co by było gdybyśmy mogli badać ludzi od wieku nastoletniego aż do starości, żeby zobaczyć, co sprawia, ze ludzie są zdrowi i szczęśliwi?

To się wydarzyło.

80 lat badań

The Harvard Study to chyba najdłuższe badania nad rozwojem człowieka, jakie przeprowadzono. Od 1938 roku, przez 80 lat (badania nadal trwają, bo część badanych nadal żyje, w 2015 roku było to 60 około osób w wieku ponad 90 lat, obecnie badane są dzieci pierwszych uczestników) śledzono życie 724 mężczyzn. Co roku pytano ich o pracę, życie rodzinne, zdrowie, oczywiście przez cały czas nie wiedząc, jak potoczą się ich życiowe historie. To badanie to nie byle ankieta. Przez cały czas prowadzone są rozmowy, badacze mają wgląd do danych medycznych, pobierana jest krew, wykonuje się skany mózgu, rozmawia się też z dziećmi i żonami badanych, a nawet nagrywa się ich kłótnie.

Wszystko zaczęło się od zebrania grupy badanej wśród 19-latków. A właściwie dwóch. Pierwszą stanowili studenci II roku Uniwersytetu Harvarda. Drugą- chłopcy z najbiedniejszych dzielnic Boston, głównie dlatego, że pochodzili z rodzin z różnymi trudnościami. Większość z nich żyła w kamienicach, wielu bez ciepłej i bieżącej wody.

Kiedy chłopcy dorośli, poszli różnymi życiowymi drogami- zostali murarzami, pracownikami fabryk, prawnikami, czy lekarzami, jeden został prezydentem USA. Grupa studentów skończyła studia podczas II wojny światowej, większość z nich wzięło w niej udział.

Jedni popadli w alkoholizm, kilku doświadczyło schizofrenii. Niektórzy wspięli się po drabinie społecznej z dołu, aż na sam szczyt. Byli też tacy, którzy pokonali drogę w drugą stronę.

Lekcje o zdrowiu i szczęściu

Do czego doszło kilka pokoleń naukowców, którzy zajmowali się tym projektem?

Odkryli kilka ważnych faktów o zdrowiu i o relacjach międzyludzkich.

  1. Śledząc życie obu badanych grup naukowcy wyłonili kilka czynników, które pozwalały przewidzieć, kto zestarzeje się w zdrowiu: ograniczenie alkoholu, wystarczająca ilość ruchu i utrzymanie odpowiedniej masa ciała są bardzo ważne. Ale wcale nie mniejsze znaczenie mają dobre małżeństwo, edukacja i umiejętności, jakie w wolnym tłumaczeniu można określić związanymi z dojrzałością (i nie chodzi o wiek, raczej o dojrzałą osobowość). Badacze, jako sprzyjające zdrowiu wymieniają takie cechy, czy raczej postawy, jak stoicyzm i altruizm.

 

  1. Naprawdę jesteśmy stworzeni do relacji! Dr. Robert Waldinger- psychiatra i kierownik badania wyciąga mocny wniosek- samotność zabija. Ludzie bardziej związani z rodziną przyjaciółmi, czy społeczeństwem są szczęśliwsi, fizycznie zdrowsi i żyją dłużej niż ci, którzy nie utrzymują takich kontaktów. Waldinger podkreśla, że dbanie o ciało jest ważne, ale troszczenie się o relacje również jest formą dbania o siebie.

Osoby bardziej odizolowane od innych, niż by tego chciały mają gorsze samopoczucie, ich zdrowie pogarsza się wcześniej w wieku średnim, mózg szybciej się starzeje i żyją krócej niż ci, którzy nie są samotni. A jednak można być samotnym w tłumie, w rodzinie, w małżeństwie…

  1. Nie chodzi więc tylko o liczbę przyjaciół, ani o bycie w stałym związku, ale o jakość bliskich relacji. Okazuje się, że życie długotrwałym w konflikcie źle wpływa na zdrowie. Dotyczy to zarówno małżeństwa, jak i rodzinnych waśni, które pogarszają stan psychofizyczny chowających urazę. Życie w dobrym, ciepłym związku jest ochroną. Gdy badani dożyli do 80 lat, naukowcy, cofnęli się do zgromadzonych na ich temat danych z czasów, gdy byli w średnim wieku. Chcieli sprawdzić, czy udałoby się przewidzieć, kto będzie szczęśliwym, zdrowym 80-latkiem, a kto nie. To nie poziom cholesterolu w wieku 50 lat pozwalał przewidzieć ich starość, ale poziom zadowolenie z relacji z innymi. Ci najbardziej zadowoleni z bliskich związków w wieku 50 lat, byli najzdrowsi, gdy skończyli osiemdziesiątkę.

 

  1. Dobre relacje wydają się nas chronić od niektórych problemów związanych ze starzeniem się. Ci z badanych staruszków, którzy w wieku ponad 80 lat pozostawali w szczęśliwych związkach twierdzili, że nawet, że kiedy odczuwali większy fizyczny ból, nadal byli szczęśliwi. U tych w nieszczęśliwych związkach-odczuwanie większego bólu fizycznego nasilało się przez cierpienie emocjonalne.

Ciepłe, głębokie relacje chronią nie tylko ciało, ale też mózg. Ludzie, którzy czują, że będąc w potrzebie mogą polegać na drugiej osobie dłużej zachowują dobrą pamięć, niż ci, którzy nie mają takiego poczucia. Dobre relacje nie znaczy- bezkonfliktowe. Niektóre pary w wieku 80 lat, nadal się kłóciły, nawet całymi dniami, ale jeśli były przekonane, że mogą na siebie liczyć, te sprzeczki nie wpływały na ich pamięć.

 

  1. Tak długie badania pozwoliły zobaczyć związek pomiędzy wczesnym dzieciństwem, tym, jak mężczyźni regulują emocje w średnim wieku i jak dbają o swoje relacje w starości. Ci, którzy dojrzewali w środowisku pełnym ciepła i miłości, używali bardziej adaptacyjnych strategii zarządzania emocjami w średnim wieku i częściej tworzyli związki oparte na bezpiecznym przywiązaniu- także wtedy, gdy byli już starsi. To nie jedyne badanie, które sugeruje, że więź, którą tworzymy z dziećmi, w pierwszych latach życia i to, w jaki sposób budujemy z nimi relacje ma znaczenie nie tylko w dorosłości, ale dla całego życia.

 

  1. Badacze Waldinger i Schulz podkreślają, że jest wiele dróg, by poradzić sobie z tym, że nasze dzieciństwo było dalekie od ideału, jak aktywna praca nad rozwojem cieplejszych, zdrowszych relacji w dorosłości, czy uczenie się bardziej adaptacyjnych strategii regulowania swoich emocji. Właśnie po to piszę o tym badaniu, po to jest ten blog. Żeby zaprosić Was do świadomego wejścia na drogę zmian, by budować relacje, o jakich marzymy, nawet, jeśli nikt nie przekazał nam takich umiejętności.

 

Jak widzicie wnioski z badań to nie lekcje o bogactwie, sławie, czy coraz cięższej pracy.

80 lat badań mówi znam jedno- dobre relacje czynią nas szczęśliwszymi i zdrowszymi.

Bliskie, głębokie związki z innymi ludźmi mają znaczenie większe znaczenie dla szczęśliwego życia niż pieniądze, czy sława. Okazują się być lepszym predyktorem długiego i szczęśliwego życia niż status socjoekonomiczny, czy poziom inteligencji. Według tych badań nawet geny mają mniejsze znaczenie niż one. Oczywiście w badaniach statystyka odgrywa niemałą rolę. Najlepsze relacje nie dają gwarancji, że nigdy nie zachorujecie, ani, że Wasz mózg będzie się starzał bez problemów z pamięcią. Badania sugerują jednak, że dbając o związki z innymi ludźmi możemy znaczenie zwiększyć prawdopodobieństwo zdrowego i szczęśliwego życia. Może warto spróbować? „Kiedy rozpoczynano badania nikt nie przywiązywał wagi do empatii czy przywiązania”– mówi dr Vaillant- „Ale kluczem do szczęśliwego życia są relacje, relacje, relacje.

Jak budować takie relacje?

Kiedy usłyszałam o tych badaniach po raz pierwszy pomyślałam. No dobra, wszystko pięknie, ale jak mam budować takie relacje? Jak wychowywać dzieci, by potrafiły to robić? Bo przecież dobre relacje-szczególnie te najbliższe nie zdarzają się przypadkiem. A ich budowanie w codzienności często wcale nie jest proste. Jestem na ten drodze już długi czas. Po licznych wzlotach i upadkach wiem już, że warto. Chcę Ci dziś zadać pytanie:

Jakich relacji chcesz w Twojej rodzinie, czy wśród innych bliskich Ci osób?

Może ta wizja jest odległa od tego, co jest teraz? Jeśli tak jest, wiesz już, czego pragniesz, a to pierwszy krok do zmiany. To praca na całe życie. Daj sobie czas, by powoli iść w tym kierunku.

Jaki pierwszy, choćby najmniejszy krok możesz zrobić dzisiaj, żeby zbliżyć się do tej wizji? Każda wielka zmiana zaczyna się od małego kroku. Zacznij dzisiaj.

Odwołując się do doświadczeń dwóch uczestników badania, którzy takie relacje znaleźli w późnym okresie życia „ Nigdy nie jest za późno by odrodzić się przez miłość”.

Życzę nam odradzania się w miłości. Każdego dnia.

Dorota

 

Bibliografia:

https://www.adultdevelopmentstudy.org/news

https://www.who.int/bulletin/volumes/89/4/11-020411/en/

https://www.scientificamerican.com/article/men-with-happier-childhoods-have-stronger-relationships-in-old-age/

https://ajp.psychiatryonline.org/doi/full/10.1176/appi.ajp.158.6.839

https://news.harvard.edu/gazette/story/2017/04/over-nearly-80-years-harvard-study-has-been-showing-how-to-live-a-healthy-and-happy-life/

2 Comments

  1. Ja się z tym zgadzam! zwłaszcza z wnioskiem, że nawet silny ból lepiej znosić w dobrej relacji niż w samotności! Kawał dobrej roboty, pozdrawiamy :*

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *