fbpx

Są takie dni…

„ Nie pozwalamy dzieciom na kiepski dzień, ponury nastrój, opryskliwy ton, negatywne nastawianie. My dorośli mamy je często, bo nikt nie jest perfekcyjny. Potrzebujemy przestać wymagać od dzieci spełniania wyższych standardów, niż my sami osiągamy”. Rebecca Eanes

Wczorajszy dzień trudno mi zaliczyć do udanych. Dawno nie byłam w tak kiepskim nastroju. Są  takie dni, gdy wszystko mnie przytłacza, gdy wszystko jest nie tak. Są takie dni, gdy łzy bezsilności same cisną się na policzki, gdy nie mam energii do sprzątania piętrzącego się bałaganu, gdy robienie  obiadu w akompaniamencie ciągłego „Mamoooo!!!” przeciąga się  nieskończoność (bo się biją, bo kupa, bo coś się rozlało, bo pomóż, bo przytul, bo tak). Gdy mam wrażenie, że nie ogarniam. Że nie tak wyobrażałam sobie macierzyństwo. Miał być uśmiech na ustach i kreatywne zabawy. A nie wiem, w co włożyć ręce i czekam aż zasną. Bo nie wiem, czy zniosę kolejną bitwę pomiędzy rodzeństwem i któryś tam już dzisiaj zalew dwulatkowej rozpaczy. Jest poczucie samotności, lęk, że sobie nie poradzę, żal do siebie samej że tak mam. Są takie dni…

Dziś jest nowy dzień, nowa energia, nowa nadzieja. Dziś jest już inaczej.  Są jednak takie dni, że potrzebuję wsparcia, empatii i zrozumienia. Nie jestem superbohaterką, jestem człowiekiem i czasem bywa mi trudno. Cholernie trudno.

Chcę pamiętać o tym, że dzieci też tam bywają. A małe dzieci nawet bardzo często, bo nie mają, jak my dorośli kategoryzacji na wielkie dramaty i nieważne drobiazgi. To, że banan się złamał może być dramatem. Że nie ma płatków kółeczek. Że siostra zabrała figurkę krokodyla, a Z. chciała się nim bawić. Że dolałam wody do skoku jabłkowego. Że pada śnieg! To są prawdziwe powody- tylko z dnia dzisiejszego. Niektóre dla prawie- dwu inne dla prawie- czterolatki.

Chcę pamiętać, że kiedy dzieci zalewają trudne emocje potrzebują tego samego co ja, gdy jest mi ciężko: wsparcia, empatii, zrozumienia.

Chcę je uczyć dojrzałego radzenia sobie z emocjami-nie słowami, lecz własnym przykładem. I nabieram pokory za każdym razem, gdy widzę swoją jeszcze-ciągle-niedojrzałość, a na pewno nie perfekcyjność.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *