fbpx

Za oknem bazie kotki i przebiśniegi.W kalendarzu od kilku dni Wielki Post.

Ciekawa jestem dziś jak Ci jest tym słowem „Rozwój”. Twój rozwój. Co ono dla Ciebie oznacza?

Odpuszczę dziś sobie psychologiczne definicje. Pytam o Twoje skojarzenia i pragnienia. I podzielę się  też swoimi.

Dziś: w ten pierwszy wielkopostny piątek, rozwój kojarzy mi się mocno z nawróceniem, z powrotem do Boga i do siebie, z odkrywaniem prawdy o sobie. Jasne, również ze zmianą, ale nie z walką ze sobą, z naprawianiem. Nie ze staraniem na siłę.

Nigdy nie byłam mistrzynią wielkopostnych postanowień opartych na walce z czymś. Może dlatego, że wtedy to na tym czymś skupiałam uwagę. Nie szukając przyczyn. Nie sprawdzając dlaczego w ogóle to coś robię, jakie potrzeby tym zaspokajam. Nie wiedząc jak mogę inaczej. Nie myśląc, że mogę poprosić o wsparcie. I zacząć od małego kroku, zamiast spróbować zmienić całe życie w jeden dzień i obwiniać się za to, że nie potrafię.

Małgorzata Rybak bardzo do mnie trafiła ze słowami:

Rozwój w naszym życiu zaczyna się od akceptacji faktu, w jakim miejscu jestem”,

a Agnieszka Stein z tymi, że:

Nie chodzi o to, żeby starać się bardziej, ale żeby przestać robić to co nie działa”.

Nie wiem czy to cytat, czy parafraza, ale jestem wdzięczna Agnieszce, że dzięki niej mocno to we mnie gra.

Chciałabym więc bardzo w tym Wielkim Poście popatrzeć na siebie Jego oczami.

Powiedzieć pewnie: „Dziękuję Ci Panie, że mnie stworzyłeś tak cudownie!”.

Spojrzeć na siebie z miłością. Czule i łagodnie.

Przyjąć siebie taką jaką jestem dzisiaj- z całą swoją historią życia, z tym co przekazane mi przez pokolenia i wyuczone przez kulturę i szkołę, ze wszystkimi zranieniami, z całym plackiem automatycznych myśli i wyuczonych zachowań.

Zaakceptować to w jakim miejscu jestem, zobaczyć, że w drodze, w procesie.

Zastanowić się co tak naprawdę jest dla mnie ważne, jakiego ja życia chcę i jaki krok mogę zrobić w jego kierunku, z tego miejsca w którym jestem teraz.

Bliska jest mi też myśl, że rozwój dzieje się w relacji.

Oznacza to dla mnie, że mogę czerpać wsparcie i inspirację od innych ludzi.

Że każda sytuacja może być dla mnie okazją do rozwoju.

Także te wszystkie, w których się wkurzam na bliskich, bo myślę, że są jacyś inni niż powinni. Mogę zobaczyć, że to o mnie, nie o nich.

Mogę też otoczyć się wspólnotą, grupą mocy.

Mogę też oprzeć się na Nim. Oddać mu to wszystko, co trudne, bo on chce to nosić ze mną.

Wziąć Go za rękę i dać się poprowadzić, jak dziecko.

Usłyszeć Jego „JESTEM”. Powiedzieć „Jestem”. Ucieszyć się, że mogę być.

Jeśli bliskie jest Ci to co napisałam, albo po prostu chcesz doświadczyć mocy wspólnoty na tej wielkopostnej drodze dołącz do bezpłatnego projektu, który tworzymy razem z psycholog Moniką Iskierką- Mreńca (możesz ją znaleźć tutaj)
Do północy można dołączyć do naszej grupy na Facebooku. Zapisz się tutaj, aby otrzymać hasło do grupy i dostawać od nas wiadomości z materiałami. Możesz się też podzielić  z innymi kobietami. Zapraszamy do wspólnej drogi rozwoju :).