fbpx

Kluczem do zmiany życia jest dla mnie przekierowanie uwagi z wytrwania na siłę w narzucanych sobie od lat postanowieniach, do zadania sobie kluczowych pytań.

„Nie chodzi o postanowienia, ale o najważniejsze pytania życiowe. 

Zadaj sobie pytanie, czego Ci najbardziej brakuje do szczęścia?

Co Cię najbardziej niszczy w życiu?

Co Ci szczęście najbardziej zabiera?

Co jest czymś takim- Twoja słabość, Twój grzech, Twoja sytuacja, cokolwiek, co sprawia, że jesteś ciągle nieszczęśliwy/nieszczęśliwa, że nie żyjesz pełnią życia?

Najbliższe 40 dni jest od tego, żeby w to wreszcie ruszyć, nie żeby ruszać w te wszystkie inne postanowienia, pierdoły, jakieś głupoty, tylko żeby ruszyć najważniejsze życiowe kwestie: najważniejsze życiowe pytania, zadania, kierunki, inspiracje, wszystko, co jest najważniejsze. I nic Ci w tym nie przeszkodzi (…). Możesz naprawdę to zmienić. Rozpocznijmy coś naprawdę nowego.”

Bardzo mnie poruszyły te słowa ojca Adama Szustaka. Dziś dla wierzących zaczyna się naprawdę wyjątkowy czas. I nie chodzi w nim o wyrzeczenia, ograniczenia, smutny nastrój. Nie o rezygnację ze słodyczy, ani z Facebooka. Jeśli Tobie to się przyda- OK. Jeśli wiesz po co to robisz, dlaczego podejmujesz właśnie taką decyzję. Bo celem tego czasu nie jest udowodnienie sobie, innym, ani Bogu czegokolwiek.

Celem Wielkiego Postu nie jest umartwiania się po to, żeby poczuć się gorzej. Celem, a przynajmniej tak to rozumiem- jest Zmartwychwstanie.

Wybór Miłości

W Wielkim Poście rozważamy mękę Chrystusa. On nie umarł przez nas, ale dla nas. Dla mnie to ogromna różnica. Widzę tu wybór. Wybranie Miłości, aż po śmierć. Nie poświecenie, nie przymus, nie nieunikniony los. Wybór. On, jako Bóg, nawet z krzyża mógł zejść, ale pozostał tam, bo chciał. I zmartwychwstał.

Gdy patrzę na to w ten sposób nie czuję dziś poczucia winy z powodu bycia grzesznikiem (chociaż nie neguję wartości spowiedzi). Czuję wzruszenie i wdzięczność. Że jest Ktoś, kto tak szalenie mnie pokochał, aż tak, że chciał oddać dla mnie życie. Pokonał śmierć i nadal mnie kocha. Nawet wtedy, gdy jestem daleko, gdy o Nim zapominam, gdy grzeszę. Mogę przyjść do Niego zawsze, ze wszystkim, nie muszę się chować, nie muszę się bać. Nie muszę udawać doskonałej. Mogę być prawdziwa. Bo kocha mnie-bezwarunkowo.

Jak dziecko

Gdy tak na to patrzę, chcę wybierać Miłość i uczyć się takiej Miłości. Chcę czerpać moc do kochania z Bożego Źródła. W nim się zanurzać, brać to co daje mi obficie, za darmo.

Coraz bardziej rozumiem nawrócenie nie jako samodyscyplinę w jakiejś kwestii, czy dążenie do doskonałości, ale patrzenie na Chrystusa, jak dziecko na rodzica. I jako przekazywanie dalej tego, co się od Niego dostało. Uczę się takiej perspektywy patrząc na dzieci- jak one obserwując nas, robią to, co my. Na początku my- rodzice dajemy im zasoby, wsparcie, empatię. I nie odwracamy się od nich, gdy coś jest nie po naszej myśli. Stwarzamy warunki do rozwoju, nie oczekujemy od roczniaka przebiegnięcia maratonu. Dajemy czas, przykład, miłość. A dzieci rosną i nie raz możemy obserwować, jak stają się naszym lustrem.

Mam poczucie, że nie chodzi o to, by „starać się bardziej”- bo staramy się przecież najlepiej, jak w danym momencie możemy, czasem nie mając zasobów, czy umiejętności na „bardziej” i „więcej”.

Zamiast więc denerwować się się na to, że taki jest stan rzeczy chcę go zaakceptować, przyjąć z łagodnością i powiedzieć:

„Zobacz Tato, taka właśnie jestem.”

Mogę chwycić Go za rękę, z pełnym zaufaniem, jak dziecko rodzica. On mnie poprowadzi. A jak będzie trzeba to poniesie.

Kiedyś podejmowałam postanowienia w rodzaju „nie będę jeść słodyczy”. Czasem wytrzymywałam czasem nie. Ale właśnie „wytrzymywałam”. W jakim celu? Czy, żeby pokazać sobie, że dam radę?

Dziś chcę inaczej. Chcę zadawać sobie pytania: „Po co to robię”? „Co jest moim celem”? „O co mi chodzi?”, „Czy w tym jest Miłość?”

Na czym się skupisz?

Chciałabym w tym ważnym czasie skupić się na relacjach. Na relacji z Bogiem, ze sobą i z bliskimi. Od relacji z Bogiem nie jestem ekspertem, sama jej szukam. Na pewno znajdziesz mnóstwo wartościowych propozycji (choćby u ojca Adama, czy u Chrześcijańskiej Mamy).

Jeżeli chcesz zajęć się relacjami w Twojej rodzinie, służę pomocą. Możesz umówić się ze mną na konsultację przez telefon lub Skype. Będę też pisać -szczególnie o relacjach z małymi dziećmi, o tym jak z nimi rozmawiać, jak bardziej je rozumieć i wspierać. 

Jeśli jesteś osobą wierzącą, życzę Ci owocnego Wielkiego Postu. Owocnego przede wszystkim w pogłębienie relacji z Tym, który pokochał Cię najbardziej na świecie.

Jeśli nie wierzysz w Boga, a mimo wszystko doczytałaś/doczytałeś do końca, dziękuję Ci i zachęcam do zadawania sobie tych ważnych pytań, o których mówił Adam Szustak. Na pewno nie zaszkodzi, a kto wie, może właśnie dziś to będzie ten dzień, to dziś jest ten moment, kiedy może się rozpocząć droga do czegoś zupełnie nowego?

 

Chcę, by ten blog był o budowaniu relacji. Z perspektywy psychologa- merytorycznie, jak tutaj, łącząc ją z perspektywą mamy jak w ostatnim wpisie, a czasem też oczami dziecka Kochającego Ojca, jak dziś. Która jest Ci najbliższa?

Pozdrawiam Cię serdecznie,

Dorota